- Dzień dobry - przywitała się lustrując każdego z nas wzrokiem
- Chłopcy to jest Honey Carter wasza nowa fizjoterapeutka - oznajmił nasz szkoleniowiec na co dziewczyna szeroko się uśmiechnęła
- Chciałabym aby każdy z was po skończonym treningu zameldował się w moim gabinecie - odparła z poważną miną. Zaczerpnąłem głośno powietrze, które wypełniło moje płuca. Poczułem się lepiej i zacząłem rozgrzewkę. Biegałem razem z Harrym, zawsze mogłem mu o wszystkim powiedzieć a on wiedział jak poprawić mi humor. Prawdziwy przyjaciel jeden z tych, których poznaje się w biedzie. Nigdy mnie nie zawiódł a gdy upadałem stawiał mnie z powrotem na nogi. Wreszcie zaczęliśmy grać, całą złość wyładowywałem na białej futbolówce. Byłem w ekstazie, kolejna akcja, kolejna bramka. Czas zleciał jak z bicza strzelił. W dobrym humorze udałem się pod prysznic, zarz była moja kolej na stawienie się w gabinecie Panny Carter. Ubrałem świeżą koszulkę wraz z niebieskimi rurkami i zapukałem do jej drzwi.
- Proszę
- Dzień dobry, moje nazwisko..
- Tomlinson tak wiem, usiądź - Spojrzała na mnie wskazując krzesło naprzeciw biurka. Posłusznie wykonałem polecenie. Poczułem woń jej słodkich perfum, które powoli wdzierały się w moje płuca.
- Czy po wysiłku fizycznym dokucza ci jakikolwiek ból - spytała uzupełniając jakieś papiery
- No jak to po wysiłku zawsze coś boli ze zmęczenia - odparłem podnosząc delikatnie kąciki ust
- Więc dobrze następnym razem zapraszam na masaż - puściła mi oczko odkładając wieczne pióro, przekręciłem się na krześle bijąc z myślami. Nie wiem co we mnie wstąpiło lecz nie zdążyłem zatrzymać słów wysypujących się z mych ust
- Ma Pani ochotę na filiżankę kawy - myślałem że zapadnę się pod ziemię
- Hmm..ochotę mam ale czy akurat z Panem, Panie Tomlinson to nie wiem...
- W takim razie nie było pytania - uśmiechnąłem się chcąc zachować twarz
- Żartuję - wstała z krzesła - daj mi 5 minut, przebiorę się tylko. Chwilę później siedzieliśmy w moim samochodzie zmierzając do jednej z knajpek. Zatrzymałem Porsche i pomogłem wysiąść dziewczynie na zewnątrz. Zajęliśmy miejsca przy stoliku znajdującym się w samym rogu. Zamówiliśmy po filiżance Latte długo rozmawiając. Dobrze się czułem w jej towarzystwie, potrafiła słuchać w porównaniu do mojej byłej, która słyszała tylko wtedy gdy dawałem jej pieniądze bądź drogie prezenty, wtedy słyszała idealnie. W końcu pożegnaliśmy się, musiałem wracać. O 23:00 byłem umówiony na czacie z ''Lily'', spóźnienie nie wchodziło w grę. Honey była urocza, podobała mi się , nawet bardzo ale nie chciałem przez to stracić kontaktu z dziewczyną z czata. Od razu złapaliśmy wspólny język, czułem się jakbym znał ją od lat. Wróciłem do apartamentu, wziąłem szybki prysznic po czym zamówiłem chińszczyznę i odpaliłem komputer.
Szybko Ją odnalazłem klikając na jej nick...
Superhuman - Cześć :) jak minął dzionek
Lily - witam, na ciężkiej pracy i wylewaniu 7 potów
S- witaj w klubie. Nóg nie czuję i właśnie wsuwam pizzę
L - Smacznego ... mój narzeczony mnie dzisiaj zostawił dowiedziałam się o tym przez smsa rozumiesz..przez pieprzonego smsa.. nawet nie miał odwagi zadzwonić
- Lily tym zachowaniem pokazał, że nie jest Ciebie wart....
Nie rozumiałem jak można tak postąpić, facet nie miał ani krzty godności. Rozmawialiśmy bardzo długo na różne tematy..Ustaliliśmy, że nie wysyłamy naszych zdjęć. Tak będzie prościej.... Wreszcie zamknąłem laptopa kładąc się spać. Zapadłem w sen myśląc o Honey...
- Proszę
- Dzień dobry, moje nazwisko..
- Tomlinson tak wiem, usiądź - Spojrzała na mnie wskazując krzesło naprzeciw biurka. Posłusznie wykonałem polecenie. Poczułem woń jej słodkich perfum, które powoli wdzierały się w moje płuca.
- Czy po wysiłku fizycznym dokucza ci jakikolwiek ból - spytała uzupełniając jakieś papiery
- No jak to po wysiłku zawsze coś boli ze zmęczenia - odparłem podnosząc delikatnie kąciki ust
- Więc dobrze następnym razem zapraszam na masaż - puściła mi oczko odkładając wieczne pióro, przekręciłem się na krześle bijąc z myślami. Nie wiem co we mnie wstąpiło lecz nie zdążyłem zatrzymać słów wysypujących się z mych ust
- Ma Pani ochotę na filiżankę kawy - myślałem że zapadnę się pod ziemię
- Hmm..ochotę mam ale czy akurat z Panem, Panie Tomlinson to nie wiem...
- W takim razie nie było pytania - uśmiechnąłem się chcąc zachować twarz
- Żartuję - wstała z krzesła - daj mi 5 minut, przebiorę się tylko. Chwilę później siedzieliśmy w moim samochodzie zmierzając do jednej z knajpek. Zatrzymałem Porsche i pomogłem wysiąść dziewczynie na zewnątrz. Zajęliśmy miejsca przy stoliku znajdującym się w samym rogu. Zamówiliśmy po filiżance Latte długo rozmawiając. Dobrze się czułem w jej towarzystwie, potrafiła słuchać w porównaniu do mojej byłej, która słyszała tylko wtedy gdy dawałem jej pieniądze bądź drogie prezenty, wtedy słyszała idealnie. W końcu pożegnaliśmy się, musiałem wracać. O 23:00 byłem umówiony na czacie z ''Lily'', spóźnienie nie wchodziło w grę. Honey była urocza, podobała mi się , nawet bardzo ale nie chciałem przez to stracić kontaktu z dziewczyną z czata. Od razu złapaliśmy wspólny język, czułem się jakbym znał ją od lat. Wróciłem do apartamentu, wziąłem szybki prysznic po czym zamówiłem chińszczyznę i odpaliłem komputer.
Szybko Ją odnalazłem klikając na jej nick...
Superhuman - Cześć :) jak minął dzionek
Lily - witam, na ciężkiej pracy i wylewaniu 7 potów
S- witaj w klubie. Nóg nie czuję i właśnie wsuwam pizzę
L - Smacznego ... mój narzeczony mnie dzisiaj zostawił dowiedziałam się o tym przez smsa rozumiesz..przez pieprzonego smsa.. nawet nie miał odwagi zadzwonić
- Lily tym zachowaniem pokazał, że nie jest Ciebie wart....
Nie rozumiałem jak można tak postąpić, facet nie miał ani krzty godności. Rozmawialiśmy bardzo długo na różne tematy..Ustaliliśmy, że nie wysyłamy naszych zdjęć. Tak będzie prościej.... Wreszcie zamknąłem laptopa kładąc się spać. Zapadłem w sen myśląc o Honey...
